Zacięta rywalizacja na torze w Miedzianej Górze

Majówkowy weekend w Miedzianej Górze upłynął pod znakiem ryku silników, zapachu benzyny i rywalizacji na najwyższym poziomie. 2. Wyścig Górski Tor Kielce, otwierający tegoroczny sezon GSMP, zgromadził na linii startu czołówkę polskich kierowców, a wyjątkowa trasa poprowadzona asfaltowymi nitkami legendarnego toru w Kielcach była areną niezwykle widowiskowego pojedynku o każdą setną sekundy.

Organizator wydarzenia, Automobilklub Kielecki, po raz kolejny zadbał o perfekcyjną oprawę zawodów. Świetne warunki pogodowe i obecność licznej publiczności sprawiły, że inauguracja sezonu miała wyjątkową atmosferę.

Bezkonkurencyjny podczas pierwszej rundy okazał się Sebastian Stec, który za kierownicą swojej piekielnie szybkiej Forda Fiesty uzyskał najlepszy czas dnia – 2:55,751 przy średniej prędkości 115 km/h. Stec pokazał nie tylko doskonałą dyspozycję fizyczną i koncentrację, ale także świetnie przygotowany samochód, którym pewnie pokonał wymagającą konfigurację toru.

Na drugim stopniu podium uplasował się Sebastian Matuszewski w efektownym Lotusie Exige. Z czasem 3:00,727 i średnią 112 km/h udowodnił, że należy do ścisłej czołówki zawodników walczących o najwyższe lokaty w sezonie. Tuż za nim, ze stratą zaledwie 0,062 sekundy, znalazł się Maciej Kornaś w Toyocie Yaris – rezultat 3:00,789 oznaczał trzecie miejsce i pokaz dużej konsekwencji w prowadzeniu stosunkowo lekkiego, ale dynamicznego auta.

Na czwartym miejscu uplasował się Robert Sługocki (Mitsubishi Lancer EVO X), który zakończył wyścig z wynikiem 3:03,242. Zaraz za nim znalazł się Bartłomiej Madziara, prowadzący imponującego Lamborghini Huracana ST Evo 2 – jego czas 3:04,276 pozwolił mu zamknąć pierwszą piątkę. Obaj kierowcy zaprezentowali widowiskową jazdę, szczególnie w szybkich partiach toru.

Kolejne pozycje należały do zawodników w mocnych japońskich konstrukcjach – Wojciech Bejgerowski oraz Roman Baran, obaj w Mitsubishi Lancerach, zajęli odpowiednio szóste i siódme miejsce, uzyskując bardzo zbliżone czasy (3:08,984 oraz 3:09,099).

W drugiej części czołowej dziesiątki znaleźli się zawodnicy, którzy coraz śmielej pukają do drzwi ścisłej czołówki. Wiktor Bieniek w Hondzie Civic (czas 3:11,215) oraz Jakub Kozioł w klasycznym BMW E36 (czas 3:11,220) to zawodnicy młodego pokolenia, którzy potrafią wykorzystać potencjał swoich aut w trudnych warunkach rywalizacji torowej. Dziesiątkę zamknął Maciej Hawro w Hondzie Integrze, tracąc do poprzedników zaledwie kilka dziesiątych sekundy.

Pierwsza runda GSMP na Torze Kielce potwierdziła, że sezon 2025 zapowiada się niezwykle emocjonująco. Pełne trybuny, wysoki poziom sportowy i świetna organizacja to przedsmak tego, co czeka kibiców w kolejnych rundach. Kolejny przystanek już niebawem – a emocje będą tylko rosnąć!

Wśród ryku nowoczesnych silników i ekstremalnych osiągów współczesnych samochodów, na Torze Kielce nie zabrakło również wyjątkowego smaku motoryzacyjnej przeszłości. Grupa HS6, zrzeszająca kierowców rywalizujących w autach historycznych z lat 90., ponownie udowodniła, że klasyka potrafi dostarczyć ogromnych emocji – zarówno kierowcom, jak i kibicom tłumnie zgromadzonym przy barierkach toru w Miedzianej Górze.

Najszybszym kierowcą w tej grupie okazał się Marcin Przybyszewski, który za sterami doskonale przygotowanej Hondy Integry uzyskał czas 3:28,679 i średnią prędkość 97 km/h. Pewna jazda, świetne wyczucie toru i maksymalne wykorzystanie potencjału japońskiej konstrukcji dały mu zasłużone zwycięstwo i komplet punktów na otwarcie sezonu. Na drugim miejscu uplasował się Janusz Jania, również w Hondzie Integrze Type R. Z czasem 3:31,416 był nieco wolniejszy od lidera, ale utrzymywał równe tempo i pokazał duże doświadczenie w prowadzeniu auta, które niejednokrotnie pokonywało rywali bardziej zaawansowanymi technicznie maszynami. Trzeci stopień podium przypadł Jarosławowi Zawadzkiemu w Renault Megane, który pokonał trasę w czasie 3:34,339. Kierowca w charakterystycznym francuskim hatchbacku był jedną z niespodzianek tej rundy – jego odważna, płynna jazda przyniosła efekt w postaci podium.

Tuż za podium znalazł się Rafał Smyka w Renault Clio, przegrywając z Zawadzkim różnicą zaledwie dwóch dziesiątych sekundy – jego czas to 3:34,551. Różnica była tak niewielka, że zadecydował każdy detal – torowa linia, dobór przełożeń i precyzja na hamowaniach. Piąte miejsce zajął Adam Garbacz w Hondzie Civic EK4 Rallye z wynikiem 3:42,083. Jego samochód, utrzymany w rajdowej specyfikacji z epoki, świetnie prezentował się na tle konkurencji i przyciągał wzrok fanów klasycznej japońskiej motoryzacji.

W drugiej części stawki nie zabrakło zawodników walczących o każdą sekundę w znacznie mniejszych pojazdach. Mateusz Przychodzki w Fiacie Seicento (czas 3:47,021) oraz Adam Gładysz i Grzegorz Pasterak, obaj w Fiatach Cinquecento, pokazali ogromną ambicję i wolę walki. Ich wyniki – odpowiednio 3:55,070 i 4:03,124 – potwierdzają, że w rywalizacji historycznej nie liczy się tylko moc, ale również technika i serce do jazdy.

Stawkę zamknął Grzegorz Waligóra w Volkswagenie Golfie, uzyskując czas 4:15,582

Wśród samochodów historycznych dużym zainteresowaniem cieszyła się rywalizacja w grupie HS4, zrzeszającej auta homologowane w latach 1986–1992. Te kultowe pojazdy, choć mają już swoje lata, wciąż potrafią zaskoczyć osiągami i dać kierowcom ogromną frajdę z jazdy. Na torze w Miedzianej Górze kibice mogli podziwiać prawdziwą mieszankę motoryzacyjnych temperamentów – od niemieckiej precyzji po radziecką surowość i japońską lekkość.

Zwycięzcą tej niezwykle wyrównanej stawki został Piotr Jurkowski, który za kierownicą klasycznego BMW 318is wykręcił świetny czas 3:35,098, osiągając średnią prędkość 94 km/h. Jego jazda była płynna, dynamiczna i bezbłędna – idealnie oddająca charakter bawarskiej konstrukcji. Jurkowski nie tylko wykorzystał pełnię potencjału swojego samochodu, ale też udowodnił, że doświadczenie i opanowanie są kluczem do sukcesu w klasie aut z epoki. Na drugim miejscu finiszował Maksymilian Kowal, startujący Hondą Civic. Jego wynik – 3:38,104 – pozwolił mu zająć zasłużone miejsce na podium. Civic, znany z niskiej masy i zwinności, doskonale poradził sobie z techniczną trasą toru Kielce, a sam kierowca zaprezentował dojrzałą jazdę, godną rutyniarza. Na trzecim miejscu znalazł się Piotr Sikorski, który zapisał się w pamięci kibiców nie tylko efektywną jazdą, ale również niezwykle widowiskowym autem – Ładą 2105 VFTS. Ten radziecki klasyk rajdowych odcinków specjalnych pokonał trasę w 3:40,949, demonstrując, że odpowiednio przygotowany „WFTES” nadal potrafi postraszyć konkurencję. Czwarte miejsce zajął Marcin Chmiel w Oplu Astra, z czasem 3:43,446. Samochód, który często kojarzony jest z rajdowymi odcinkami lat 90., spisał się solidnie na asfaltowej nitce toru, a kierowca zaprezentował dobre tempo i opanowanie. Piąty był Michał Jaglarz, również w Hondzie Civic, osiągając wynik 3:45,642. Obaj kierowcy stoczyli zaciętą walkę o setne sekundy, a różnice w czasie podkreśliły, jak wyrównana i emocjonująca jest rywalizacja w tej klasie. Na dalszych pozycjach uplasowali się zawodnicy w rzadziej spotykanych modelach. Konrad Stawowczyk, również za kierownicą Hondy Civic – tym razem w wersji EF3 – uzyskał czas 4:06,499. Natomiast stawkę zamknął Łukasz Maletz w wyjątkowo urokliwej, ale wyraźnie odstającej tempem Toyocie Starlet EP71, kończąc zawody z czasem 4:40,816.