Podwójne zwycięstwo Sebastiana Steca i wielkie emocje na Torze Kielce

Piątek, 2 maja, przyniósł finałowy akcent otwarcia sezonu Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski 2025. 2. PGS Wyścig Górski Tor Kielce, rozegrany  torzu w Miedzianej Górze, . Największym bohaterem majówkowego weekendu bez dwóch zdań został Sebastian Stec, który nie tylko zdominował wszystkie podjazdy treningowe i wyścigowe, ale też ustanowił nowy rekord trasy o długości 2780 metrów – czas 1:27,355 osiągnięty ze średnią 115 km/h to wynik, który stanie się punktem odniesienia dla kolejnych rund.

Stec, reprezentujący barwy Stec Rally Rent i prowadzący Forda Fiestę, również w piątek nie miał sobie równych. Z czasem 2:55,884 powtórzył zwycięstwo z dnia poprzedniego i pewnie umocnił się na pozycji lidera klasyfikacji generalnej GSMP 2025.

Za jego plecami trwała jednak zacięta batalia – drugie miejsce ponownie przypadło Sebastianowi Matuszewskiemu w Lotusie Exige, który osiągnął czas 2:59,194. Walka o najniższy stopień podium była niezwykle emocjonująca – Bartłomiej Madziara w potężnym Lamborghini Huracan ST Evo 2 zameldował się na mecie z czasem 3:00,675, wyprzedzając Macieja Kornasia w Toyocie Yaris o zaledwie 0,016 sekundy! Kornaś, mimo znakomitego tempa na treningach, musiał tym razem zadowolić się czwartą lokatą.

Wśród samochodów z napędem na cztery koła (Klasa 3), najlepszy wynik uzyskał Roman Baran w klasycznym Mitsubishi Lancerze – jego wynik 3:09,210 pozwolił mu zrewanżować się Wojciechowi Bejgerowskiemu za porażkę dzień wcześniej. Bejgerowski, również w Lancerze Evo X, był tuż za nim, tracąc zaledwie 0,111 sekundy. Ta rywalizacja z pewnością będzie jedną z ciekawszych historii sezonu.

Kolejne lokaty zajęli zawodnicy aut z napędem na przednią i tylną oś. Siódme miejsce przypadło Maciejowi Hawro w Hondzie Integrze, który triumfował w Grupie 5 i Klasie 5B, a jednocześnie stanął na trzecim stopniu podium w klasyfikacji samochodów 2WD.

Ósme i dziewiąte miejsce zajęli kierowcy kultowych BMW E30Damian Wirszewski i Mariusz Biały, którzy po raz kolejny udowodnili, że ponadczasowe „trójki” z lat 80. potrafią jeszcze zamieszać w stawce. Czołową dziesiątkę zamknął Kacper Cieślewicz w Hondzie Civic Type R, notując solidny czas 3:16,056.

W drugiej rundzie GSMP 2025 wzięło udział aż 77 zawodników, z czego 71 osiągnęło metę. Niestety, dla dwóch kierowców piątek okazał się mniej szczęśliwy – Robert Sługocki i Jakub Kozioł zakończyli swoje zmagania uderzeniami w bandę na finałowym podjeździe. Na szczęście obyło się bez obrażeń, a jedynie na uszkodzeniach mechanicznych.

Druga runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski na Torze Kielce była także kolejnym popisem zawodników startujących w klasie HS6, zrzeszającej auta historyczne z lat 90. Choć technicznie i osiągami odstają od współczesnych potworów, ich rywalizacja – pełna pasji, dźwięków dawnych epok i wyciskania maksimum z klasycznych konstrukcji – była wyjątkowo emocjonująca.

Na czoło stawki ponownie wysunął się Marcin Przybyszewski, który za kierownicą Hondy Integry nie tylko potwierdził swoją świetną formę, ale również znacząco poprawił swój czwartkowy wynik. W piątek osiągnął czas 3:26,381, co oznaczało ponad dwusekundowy progres względem pierwszego dnia. Jego jazda była pełna pewności, a auto – dopracowane technicznie – pozwoliło mu na wygranie obu rund i objęcie prowadzenia w klasyfikacji generalnej klasy HS6.

Drugie miejsce – podobnie jak dzień wcześniej – przypadło Januszowi Jani, również w Hondzie Integrze Type R. Choć na wszystkich podjazdach treningowych był najszybszy, w wyścigu minimalnie przegrał z Przybyszewskim, tracąc do lidera nieco ponad 1,5 sekundy. Jania jednak pokazał, że jest jednym z głównych pretendentów do walki o tytuł w tym sezonie.

Na najniższym stopniu podium doszło do zmiany względem czwartku. Tym razem szybszy okazał się Rafał Smyka w Renault Clio, który pokonał Jarosława Zawadzkiego w Renault Megane. Obaj kierowcy stoczyli wyrównaną walkę, ale to Smyka lepiej odnalazł się na trasie w piątkowym słońcu, zyskując przewagę już na pierwszym podjeździe.

W dalszej części stawki również nie zabrakło emocji. Adam Garbacz w Hondzie Civic EK4 Rallye utrzymał piątą pozycję, jadąc równo i bezbłędnie. Tuż za nim uplasował się Mateusz Przychodzki w Fiacie Seicento, który poprawił swój czwartkowy wynik i wyprzedził Adama Gładysza w Fiacie Cinquecento. Stawkę zamknął Grzegorz Pasterak w identycznym modelu, który mimo gorszego tempa dotarł do mety i zdobył cenne punkty do klasyfikacji sezonu.

W drugiej rundzie Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski na Torze Kielce nie zabrakło emocji także wśród zawodników startujących w grupie HS4 – klasie, która gromadzi auta homologowane w latach 1986–1992. Te kultowe konstrukcje, choć pamiętają czasy analogowej motoryzacji, w rękach doświadczonych kierowców nie ustępują pola nowoczesnym rywalom, dostarczając kibicom niezapomnianych emocji i czystej, klasycznej jazdy.

Najlepszy tego dnia był ponownie Piotr Jurkowski, który po raz drugi z rzędu sięgnął po zwycięstwo, prowadząc BMW 318is. Dzięki czasowi 3:33,979 i średniej prędkości 94 km/h potwierdził dominację w klasie i wysłał wyraźny sygnał, że w tym sezonie będzie głównym kandydatem do tytułu. Jurkowski jechał pewnie i powtarzalnie, wykorzystując pełen potencjał swojego tylnonapędowego samochodu i doskonałą znajomość toru.

Drugie miejsce przypadło Maksymilianowi Kowalowi w Hondzie Civic, który po raz kolejny pokazał równą i szybką jazdę, uzyskując wynik 3:38,056. Civic, mimo mniejszej mocy, okazał się bardzo skuteczny na krętej partii toru i świetnie radził sobie w rękach młodego kierowcy, który z rundy na rundę rośnie w siłę.

Na najniższym stopniu podium zameldował się Piotr Sikorski, który za kierownicą charakterystycznej Łady 2105 VFTS uzyskał czas 3:39,494. Jego wynik nie tylko potwierdził możliwości tej rajdowej legendy z czasów grupy B, ale też pokazał, że radziecka technologia – odpowiednio przygotowana – wciąż potrafi nawiązywać walkę z japońską i niemiecką konkurencją.

Tuż za podium uplasował się Michał Jaglarz (Honda Civic), który mimo dobrej dyspozycji nie zdołał tym razem włączyć się do walki o pierwszą trójkę, kończąc z wynikiem 3:42,329. Na piątym miejscu znalazł się Marcin Chmiel w Oplu Astra, który uzyskał czas 3:44,985 i podobnie jak dzień wcześniej zaprezentował spokojne, równe tempo.

Dalsze miejsca zajęli zawodnicy w rzadziej widywanych dziś konstrukcjach: Konrad Stawowczyk w Hondzie Civic EF3 (czas 3:58,596) oraz Łukasz Maletz w niezwykle lekkiej, ale już mocno odstającej tempa Toyocie Starlet EP71, której czas 4:32,276.

Mimo różnic sprzętowych wszyscy zawodnicy dostarczyli kibicom solidnej dawki emocji, a Tor Kielce po raz kolejny udowodnił, że idealnie nadaje się do ścigania w duchu klasycznego motorsportu.