Po udanej Słowacji czas na Polska rundę i można powiedzieć domową, ponieważ znajduję się blisko od domu zaledwie 180 km. Od razu pojawia się uśmiech na twarzy.
Sopot jest mi bliski, gdyż tutaj się zakochałem w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski, oraz pierwszy raz usłyszałem o grupie E0.
Trasa może nie rozpieszcza, ale na pewno ma w sobie ducha i jest wyjątkowa pod względem szykan, ronda oraz że jest bardziej rajdowa i płaska, mało jest pod górę. I oczywiście nie zapominajmy, że to runda nadmorska co też ją wyróżnia wśród innych górek. Dodatkowo przyciąga rzesze kibiców, oby pogoda ich nie wystraszyła.
Tak jak w Banovcach tak i teraz w Sopocie mam coś do udowodnienia. A mianowicie, rok temu kompletnie nie chodziło mi auto, to była walka z autem inaczej mówiąc żenada no i w niedziele rozbiłem się o szykanę, ale co później się okazało to ona mi uratowała może nie życie ale na pewno zdrowie, gdyż pękł drożek kierowniczy a wiemy co by było gdyby stało się to podczas jazdy.
Także chciałbym pokazać w tych dwóch dniach, że potrafię dobrze i szybko pojechać 19 Grand Prix Sopotu i powalczyć o dobrą lokatę w klasyfikacji generalnej, ponieważ auto jak do tej pory spisuje się super. Oby była odwaga . Grupa E0 rośnie w siłę. Bardzo się cieszę, że mój trud nie idzie na marne. Myślę, że pisałem z ponad 40 kierowcami i próbowałem zaprosić na Sopocką górkę oczywiście do E0. Jakiś owoc tej pracy jest, gdyż jest nas 7, a jeśli by dotarli Michał Jaglasz oraz Mariusz Biały to aż 9 czyli szał . Szkoda tylko, że moja klasa jest tak mało liczna. Na pewno gwarantujemy dobrą walkę o podium oraz generalkę w Grupie.
Do zobaczenia już w piątek na Sopockim Molo.